Zainteresowałam się tą grą gdyż dostała nagrodę na The Games Awards. Przedtem zupełnie o niej nie słyszałam. Może przez fakt że nie lubię oglądać gdy ktoś inny gra albo jestem ignorantką. Jeśli chcecie obejrzeć całe wydarzenie zapraszam tutaj: TheGamesAwards.
Gra mówi o prawdziwej historii twórców gry "That Dragon, Cancer" których dotknęła choroba jednego z ich dzieci. Lekarze wydali na ich 12 miesięcznego syna wyrok. Rak. Cała gra przedstawia w artystyczny sposób ich przejścia z perspektywy rodziców. Nie chcę jednak pisać szczegółów bo możecie to znaleźć choćby na wikipedii. Chciałabym raczej podzielić się krótko przemyśleniami związanymi z tą grą.
Rak może dopaść każdego z nas. Jak wiemy często chemioterapia nie przynosi efektów co kończy się odejściem. Jednak zazwyczaj w przypadku chorób czy zachowań destrukcyjnych skupiamy się tylko na osobie chorej nie zauważając jak bardzo cierpią rodzice. Prawda jest taka że "chorują" wszyscy bliscy. Bez znaczenia czy to depresja, rak czy upośledzenie. Nie zdajemy sobie sprawy jak często czują się bezsilni, sfrustrowani czy odtrąceni przez osobę chorą. W chwili gdy wiedzą że mogą stracić bliską im osobę przechodzą prawdziwy koszmar. Najgorsze że to oni mówią tej osobie że wszystko będzie dobrze chociaż sami boją się najgorszego. Muszą być silni i nosić to brzemię. Chcę przez to powiedzieć że ci ludzie również potrzebują wsparcia bo nie mogą się poddać. Nie mogą pozwolić sobie wątpić.
Nie wiem czy chciałam coś osiągnąć tym postem. Po prostu miałam potrzebę napisania o tym. To wszystko. Pozdrawiam
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz