piątek, 16 grudnia 2016

Świąteczne prezenty dla niej i dla niego - moja opinia

Nie wiem jak ciebie, ale mnie strasznie drażnią posty, gdzie ktoś wspaniałomyślnie proponuje co możesz kupić dla swojej dziewczyny/chłopaka na święta. Nie podoba mi się to, przede wszystkim dlatego że nie ma uniwersalnego środka co kupić drugiej osobie.



Dezodorant czy krem jest dobry dla... kuzynki bądź osoby, której za bardzo nie znamy. Z drugą połówką raczej rozmawiasz więc powinieneś wiedzieć co lubi bądź czym się interesuje i na tej podstawie ewentualnie szukać inspiracji.

Stereotypowo przyjęło się że kobiety lubią kosmetyki, perfumy oraz biżuterię, a panowie gry, gadżety elektroniczne czy narzędzia. Z tego też powodu często pojawiającą się propozycją na prezent dla kobiet jest markowa paletka cieni o wartości 300-400 zł, bądź perfumy w podobnej cenie. Wiele kobiet nie używa perfum z powodu alergii bądź braku potrzeby, tak samo jest z kosmetykami kolorowymi. Poza tym, kosmetyki są rzeczą, którą powinno się dobierać pod siebie indywidualnie, więc jeśli nie znasz preferencji drugiej osoby, nawet nie próbuj zgadywać.

Mężczyźni również nie zawsze grają w gry, a jeśli nawet grają, to interesuje ich konkretny tytuł. Nie wszystkie gry są dla wszystkich graczy. Podobnie jest ze sprzętem elektronicznym/ komputerowym, wszystko wybiera się pod swoje potrzeby. Nie zdziwi mnie więc fakt, że jakiś mężczyzna nie będzie zadowolony z super gamingowej myszki za 500zł, bo nie będzie spełniała jego potrzeb. Ostrzegam zwłaszcza jeśli planujesz kupić na prezent smartwatch, upewnij się pierw, czy twój partner nie jest przypadkiem w grupie przeciwników tego gadżetu.

Jednymi z najgorszych prezentów jakie dostałam były zestawy z dezodorantami i biżuteria. Większość dezodorantów na rynku nie dość, że niszczy ubrania to zupełnie nie chroni przed poceniem się. Bez znaczenia jak ładnie zapakowany będzie to zestaw, nie zmienia to faktu, że mam odczucie otrzymania badziewia kupionego na ostatnią chwilę.
Biżuteria to jeszcze większy problem, gdyż mam poczucie, że ktoś przyłożył się do kupienia czegoś, co jemu się podoba, ale mi nie do końca. Przez to noszę dosyć nieciekawą ozdóbkę, która gryzie się z moimi ubraniami i po dłuższym czasie irytuje. Nie lubię biżuterii, mam poczucie, że jestem w niej obwieszona jak choinka, toleruję jedynie bardzo delikatną, minimalistyczną biżuterię. Mam jeden wisiorek który, mogłabym nosić cały czas. Jest to łańcuszek z malutkim posrebrzanym serduszkiem, który nie kosztował mnie więcej niż 20 zł, ale i tak go uwielbiam. Nie znaczy to jednak, że ogólnie lubię wisiorki, bądź ze srebrnego będę się bardziej cieszyła. Ma on coś w sobie wyjątkowego dzięki czemu pasuje do mnie.

Nie chcę się tutaj żalić i być niewdzięczna za prezenty, po prostu chcę pokazać jak ważna jest rozmowa z osobą obdarowywaną i jak dany prezent może "utrudnić życie". A wystarczyło kupić wzorzyste ciekawe skarpety, bo mam fioła na punkcie wzorzystych skarpet, np w kotki, renifery czy pączki. Ale czy ktoś zapytał?

Najważniejsza jest rozmowa i właśnie w oparciu o nią szukaj odpowiedniego prezentu. To wcale nie jest takie trudne. Bez sensu kupować coś, co będzie nieprzydatne dla drugiej osoby i prędzej czy później zostanie wyrzucone, bądź oddane innej osobie. Prezent nie musi być drogi, ważne, by poświęcić chociaż odrobinę zainteresowania dla drugiej osoby i kupić coś dla niej a nie dla "partnera".

PS: Jeśli chciałby ktoś kupić mi w prezencie skarpety, to noszę rozmiar 38-39, ale nie obrażę się za męskie 40-41, jeśli będzie wyjątkowo fajny wzór, którego jeszcze nie mam. Poza tym spokojnie, skarpety zawsze się przydadzą :p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz